Za kogo czuje się odpowiedzialna ?

Mąż, dzieci, codzienne obowiązki… Niby wszystko toczy się w określonym rytmie, życie zabiegane, ale spokojne – dopóki nie pojawi się coś nagłego. Wystarczy, że któraś z dziewczynek się rozchoruje, a cały plan dnia – albo nawet tygodnia – leży w gruzach. Trzeba zostać w domu, iść do lekarza, podawać leki, przeorganizować wszystko.

Zepsute auto? To też potrafi rozłożyć cały dzień. Zakupy, praca, pranie, rehabilitacja męża, ogródki, dzieci, przedszkole, gotowanie…

My nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo pędzimy.

A wieczorem? Siadam obok męża i pytam:

– Jak tam dzisiaj?

Hołd dla codziennych bohaterów

Chciałabym w tym miejscu oddać hołd każdej samotnej matce –

Kobieto, jesteś wielka.

Jeśli masz więcej niż jedno dziecko – w moich oczach jesteś Wonder Woman.

I ogromne ukłony dla Panów, którzy codziennie pełnią rolę i mamy, i taty. To wielka odpowiedzialność i zasługuje na uznanie.

W pracy, w analizie potrzeb klienta, pojawia się jedno z tych pytań, które potrafi zatrzymać na chwilę:

„Za kogo czuje się Pan/i odpowiedzialny/a?”

– siebie

– partnera/współmałżonka

– dzieci

– rodzinę

– innych

U mnie odpowiedź nasuwa się sama: siebie, mąż, dzieci.

To właśnie miłość – największa siła i największa słabość człowieka. Dla mnie jest prosta. Zero-jedynkowa.

Albo coś jest na tak, albo na nie. Nie da się „może kochać” Różnie się w życiu układa. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Ale zawsze warto na chwilę się zatrzymać i zadać sobie pytanie:

„Co byś zrobił/a, gdybyś jutro się nie obudził/a?”

Ja? Pewnie bym wyła w niebogłosy. Lamentowała, że zostawiam moją rodzinę. Chłonęłabym ostatnie chwile, patrzyła, tuliła, żegnała się z życiem, które kocham, mimo jego chaosu.

Kiedyś kolega opowiedział mi historię, która długo nie dawała mi spokoju. Miał znajomą. Jej mąż pracował w firmie transportowej, zarabiał świetnie. Utrzymywał całą rodzinę, jeżdżąc na wyjazdy zagraniczne. Oprócz siebie mieli syna – małego chłopca, który kochał piłkę nożną. Wydawało się, że niczego im nie brakuje

Aż jeden telefon – wypadek. Mąż nie żyje. (Do dziś mam gulę w gardle, gdy to wspominam). Wszystko się posypało. Depresja, żałoba, pustka.

Jak wytłumaczyć dziecku, że tata już nie wróci?

Ten chłopiec chodził na płatne treningi piłkarskie. Kochał ten sport. Nagle z dnia na dzień matka tego dziecka musiała szukać najtańszego makaronu na obiad. Nie było jej stać na wiele rzeczy. Ale nie miała serca powiedzieć synowi, że nie może grać. Bo jej na to po prostu nie stać.

Zatrzymaj się. Pomyśl.

Ten świat pędzi. My razem z nim. Ale czasem naprawdę warto się zatrzymać.

Złapać oddech. Spojrzeć na to, co najważniejsze.

Zadaj sobie pytanie:

Za kogo czujesz się odpowiedzialny/a?

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *