100 telefonów dziennie i tylko 5 spotkań – dlaczego boimy się ubezpieczeń?
Trochę się wstrzymywałam z tym wpisem. Mieliśmy istny kocioł w biurze – naprawdę. Czekałam do końca tygodnia, żeby zrozumieć, na czym stoję. Ostatnie kilkanaście dni to głównie dzwonienie. Setki połączeń, dziesiątki rozmów – i tylko garstka ludzi gotowych na spotkanie.
Przykładowo: wykonujesz 100 telefonów dziennie i co z tego wynika?
20 osób nie odbiera
10 rozłącza się po usłyszeniu słowa „ubezpieczenie”
65 mówi: „nie jestem zainteresowany” – bo już coś mają, albo „nie chcę rozmawiać”
5 osób mówi: „spotkajmy się”
Dlaczego tak się dzieje?
Moim zdaniem – bo brakuje zaufania.
I wcale się nie dziwię. Dwa miesiące temu… ja sama byłabym w tej grupie 65.
Dlaczego?
Z powodu braku wiedzy. I to nic złego.
Naprawdę – nie musimy się wstydzić, że nie wiemy.
Gorzej, jeśli nie chcemy się dowiedzieć czegoś o sobie.
Najczęstszy argument?
„Przecież całe życie nic mi się nie stało. Po co mam płacić za coś, co może się nigdy nie przydać?”
No dobrze, ale…
-Skąd wiesz, że nic Ci się nie stanie?
-Kto Ci to obiecał?
-Masz 7 żyć jak kot? albo nieskończoność jak w grze na PS?
Nie każdemu przydarzy się wypadek, choroba, złamanie czy pobyt w szpitalu.
Ale w 10 na 10 przypadków doświadczymy śmierci.
Nie mówię, że w trakcie trwania polisy ale kiedyś – na pewno.
I wiesz co? Gdybym miała umrzeć, to wolę w trakcie trwania polisy. Wtedy moja rodzina dostaje pieniądze. I ma szansę się pozbierać. Mówi się, że po śmierci osoby, która wnosiła dochód do rodziny, potrzeba nawet 3 lat, żeby rodzina „stanęła na nogi”.
Pomyśl:
Jesteś jedynym żywicielem rodziny 2+2.
Co się stanie, jeśli jutro Cię zabraknie?
-Partner(ka) nie pracuje lub nie zarabia wystarczająco
-Kredyt hipoteczny czeka
-Dwoje małych dzieci
-Pies, kot
-Auto w leasing
Działalność gospodarcza albo etat
Na etacie masz chociaż L4 ,a jak jesteś „szefem szefów”, to oszczędności topnieją jak woda.
Presja rośnie. Stres. Bezsilność.
„Sprzedam mieszkanie, działkę, auto, zegarek…”
Tak, tylko…
Sprzedasz po taniości, bo presja czasu =zaniżona cena.
Zostajesz ze stratą i wyrzutami sumienia. Wiem, o czym mówię.
Więc czemu sami sobie to robimy?
Bo nie chcemy słuchać
Bo boimy się myśleć o przyszłości
Bo nie chcemy płacić
Bo boimy się zaufać
A przecież… to rozmowa nic nie kosztuje.
Nie mówię: podpisz umowę.
Mówię: usiądźmy-porozmawiajmy, bez zobowiązań, bez presji.
Może się okazać, że ta jedna rozmowa zmieni coś w naszym życiu. Staniesz się częścią mojej historii, a ja Twojej.

