Na to słowo większość z nas się uśmiechnie i nie ma w tym zupełnie nic dziwnego.
Jeśli ktoś by nam kazał powiedzieć na czym dla nas polega bogactwo to każdy z nas mógłby odpowiedzieć co innego.
*Dla biznesmena i gwiazdy Pop’u może to być super auto, drogie gadżety, willa z basenem itd
*Dla podróżnika mogą to być pieniądze i podróże
*Dla dziadka i babci mogą być to wnuki które rozświetlają ich dni
*Dla nastolatki będzie to pewnie jakiś telefon i kosmetyki
*Dla przeciętnego Kowalskiego może to być super płatna praca, dom, auto, wakacje raz w roku i najlepiej bez kredytu.
Każdy z nas jest inny i każdy z nas ma inny SYSTEM WARTOŚCI, a kluczowe w tym jest to czy sprawia nam to radość i uskrzydla do działania.
*Czy jest coś w tym złego, że jedni żeby poczuć się luksusowo i bogato potrzebują mieć np. Tesle i torebke Michael Kors plus jakieś tam gadżety z super logo?
*Czy jest coś w tym złego, że niektórzy z nas czują się bogaci już na poziomie “Mam dach nad głową i mi nie kapie na głowę, gdy leje deszcz za oknami.Na dodatek mam chleb z szynką na kolację i nową książkę wyporzyczoną z biblioteki na osiedlu”
*Albo dziadkowie, dla których dzieci i wnuki to najlepsze co im w życiu pozostało. Nie doszukują się już więcej bogactwa bo w ich mniemaniu mają wszystko.
*Podróżnik dla którego bogactwem jest móc zobaczyć te miejsca o których ani mi ani Tobie czytelniku się nawet nie śniło. Żeby podróżować nie zawsze trzeba mieć dużo pieniędzy.
*Nastolatka dla której priorytetem “na jakiś czas” stał się I Phone i kosmetyki z sephory.
Czy w tych różnych ludziach jest coś złego, że każdy z nich bogactwo widzi inaczej?
-Nie!
Pielęgnujmy i dbajmy o nasz system wartości na każdej jego płaszczyźnie nie zależnie czy to jest strefa uczuciowa czy finansowa. Nie oceniajmy nikogo z perspektywy takiej, że jest mniej wartościowym człowiekiem, bo czuje się bogaty jako właściciel przydomowej plantacji pomidorów.
Mój drogi czytelniku takich pomidorów pachnących i zdrowych nie kupisz w Biedronce, za to zapłacisz trzy razy drożej za papierowe warzywo którego nawet pleśń się nie chce chwycić.
P. S
Ja jestem z kategorii przeciętnego Kowalskiego i przy okazji żona Pana od plantacji pomidorów w przydomowej szlarence.

