Minęły trzy dni, wracam z za sadzonym ziarenkiem w serduchu.
Ziarenko podlane ma się dobrze.
Prawda jest taka, że jechałam z innym założeniem i strachem, a wracam z pewnością.
*Możesz to rozwinąć?
-Tak, jadąc tam ja nie wiedziałam co mnie czeka. Wiedziałam tylko tyle że szkolenie będzie od 9-16 i domyślałam się, że to będzie totalna sieczka dla mojego mózgu .
Ogrom wiedzy, który tak naprawdę się rozświetlił w pewnym momencie i pomyślałam sobie MA TO SENS. Ekipa się w sumie udała, było poważnie, śmiesznie również, było ciekawie i inspirujące taka jest moja ocena tego czasu. Usłyszałam tez dużo rad które na pewno zastosuje w swojej pracy.
To nie będzie praca dla mnie jako tylko i wyłącznie zarobku.
Ja się nawet nie nastawiam na to, bo ja uważam, że pieniądze nie są dla mnie priorytetem. Fakt fajnie je mieć niż nie mieć ale perspektywa wyjścia do ludzi, WYSŁUCHANIA ich historii, możliwość POMOCY na każdym etapie trwania polisy lub nawet po jej zakończeniu dla mnie jest mega inspirujące.
*Czyli się przekonałaś?
-No ho ho. Fakt na razie jest pięknie i ładnie bądźmy też realistami. Wszystko wyjdzie w praniu jak to się mówi.
Napewno będę starać się, a jestem wytrwała i mam nadzieję, że pojawi się ktoś taki jak Ty kto da mi możliwość do tego by urosnąć do rozmiarów ogromnego DRZEWA.
*Jeśli to naprawdę jest praca dla Ciebie to napewno tak będzie.
-Oby, tymczasem wracam do mojej rozchorowanej rodzinki.
O 16 będę w Tarnowie, a o 17.15 mam pediatrie-nie zapowiada się wesoło.
Jadę dać WSPARCIE NAJBLIŻSZYM.

