Rzucam Ci rękawice.

Doznałam tak jakby z policzkowania…. 

Integracja po szkoleniowa ale wszystko w pełnej kulturze. Było śmiesznie, było poważnie wiadomo jak to jest na takich integracjach. Rozmowy za przeproszeniem od spraw zawodowych po tematy nie zmierzające w żadnym konkretnym kierunku czyli 😮 du*ie Maryny.

Pytanie w moim kierunku:

-ale tak w zasadzie co ty tutaj robisz? czemu będąc fryzjerką postanowiłaś się przebranżowić?

Moja odpowiedź odniosła się do tego, że chciałam zdobyć nowe doświadczenie, nauczyć się czegoś, samą siebie sprawdzić. Poza tym miałam ponad 3 lata przerwy wymagałoby to ode mnie również nadrobienia luki w wiedzy i umiejętnościach chociaż na pewno ten brak wiedzy nie jest aż tak duży. Kwestia paru szkoleń, wdrożenia się i można działać.

Ja to podkreśliłam wiele razy już:

CHCE DAĆ SOBIE SZANSE, POZNAĆ SWOJE MOŻLIWOŚCI I UWAGA! JA MAM DO TEGO 100% PRAWO

Ja nikomu nie ślubowałam tak jak mężowi przy ołtarzu że będę mu wierna całe życie. Nagle się okazuje i sama w szoku jestem, że to głupota, bo fryzjerki zarabiają w cholere pieniędzy  lekka pracą. Fryzjerem można stać się od tak.

No nie, nie jest tak.

 Faktycznie specyfika się wydaje łatwa jak się przypatrzysz z boku. Może rzeczywiście dobrych fryzjerów brakuje ale ludzi którzy chcą dobrze zapłacić za wykonaną usługę też nie ma na pęczki tylko będą się dziwić co tak drogo. Większość chce być tanio ale profesjonalnie obsłużona, bo ma wymagania. Ja nie mam zamiaru wchodzić w koszty jakie są po noszone na  tym etapie, bo nie jest to potrzebne. Jeśli działasz w usługach to sam się będziesz orientować.

Zostałam zdyskwalifikowana słowami Ty się wbijesz w ścianę w tej robocie i się nie odbijesz bo ty nic nie wiesz.

I to był ten policzek dla mnie, że ja skoro nie mam pojęcia na temat działalności gospodarczej i jej prowadzenia to co ja tu robię. 

Na tym szkoleniu większość osób było dokładnie w takiej samej sytuacji co ja i w pewnym momencie poczułam się totalnie odklejona mentalnie od tych ludzi którzy zrzucili mnie do parteru. Zaczęłam pisać pamiętnik dla siebie i dla Ciebie, żeby za rok jak Bozia da lub za 5 lat nawet cofnąć się do pierwszego wpisu i poczuć te emocje co pierwszego dnia jadąc na szkolenie do Katowic z Patrycja. 

Ja nie mam zamiaru ukrywać tego ale nie mam zamiaru też tracić energii na cos co mi nie służy. 

Czy mnie to zraziło? Było mi trochę przykro ale mnie zdeterminowało do działania. Dałam sobie samej pozwolenie na zmianę. Jeśli mi się nie uda-okej, zwijam żagle ale będę wiedzieć, że spróbowałam. Dla mnie to nie wstyd ale wciąż objaw DUŻEJ ODWAGI. Poszukam pracy na etacie-może ktoś mnie wtedy zechce z tym dodatkowym doświadczeniem. 

Nie planuje tego co będzie za rok ale idę z ufnością, że nie stanie mi się krzywda. 

Nie robię tego tylko dla pieniędzy, bo mi nie za imponuje jakiś drogi samochód lub dużo zer na koncie. Ja nie kupię sobie drogiej torebki za parę stówek, bo mi nie zależy na niej po prostu. 

Może się to kiedyś zmieni-nie wiem ale puki co w planach mam pracować, rozmawiać i uświadamiać. 

P. S  Gdybym miała rzeczywiście dużo tych pieniędzy i dużo tych zer na koncie to moim marzeniem jest:

*zobaczyć zorze polarną, 

*zobaczyć ocean  stojąc na takim przeogromnie wysokim klifie

*zwiedzić Machu Picchu w Peru, Gruzje, Szwecję, Szkocje, Norwegie 

*mieć taki mały domek na skraju lasu, duży sad z ogrodem warzywnym i kwiatowym 

Fakt  jest taki, że te cele  kosztują ale są więcej warte niż pieniądze. 

W tym wszystkim wciąż najważniejsze jest dla mnie być i tworzyć kochającą się rodzinę i tu pieniądze nie są priorytetem chociaż zawsze lepiej mieć niż nie mieć. 

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *